Pani Króliczek: Tajlandia/ Bangkok/ Noclegi, transport, jedzenie, świątynie, Chinatown/ część 1/ 94
piątek, 16 września 2016

Tajlandia/ Bangkok/ Noclegi, transport, jedzenie, świątynie, Chinatown/ część 1/ 94


jedzenie tajskie, tajland food, gdzie jeść w Tajlandii? jak podróżować po bangkoku, tanie wakacje w tajlandii

Jeszcze nigdy nie byłam tak daleko od domu. Po 12 godzinnym locie (z przesiadką w Katarze) szczęśliwie lądujemy w stolicy Tajlandii. Po wyjściu z klimatyzowanego lotniska zderzam się ze ścianą lepkiego, gęstego i gorącego powietrza. Jest głośno, okropnie ciepło i zupełnie inaczej niż w Europie. Pora z impetem wkroczyć w nieznane i rozpocząć przygodę! :)

Jeżeli planujecie podróż do Bangkoku i jesteście ciekawi, jak poruszać się po tym wielkim mieście tak by przetrwać, chcecie dowiedzieć się, jak wygląda tutejsza kuchnia i czy pora deszczowa to dobry moment by wyruszyć w podróż - zapraszam do czytania!

Tak sobie wyobrażałam Bangkok - jest głośno, upalnie i brudno. Przed oczami wciąż pojawiają się kadry z zupełnie innych filmów. Wielkie wieżowce dziwacznie prezentują się w towarzystwie bogato zdobionych świątyń, a te zupełnie nie pasują do slumsów, które można zobaczyć nieopodal nich. Panuje harmider. Ulice pełne motorów, tuk tuków, samochodów i autobusów są nieustannie zakorkowane. Przejście na drugą stronę to sport ekstremalny - mieszkańcy tej aglomeracji absolutnie nie szanują przechodniów. Pamiętajcie o tym! :)

Noclegi
Baza noclegowa jest w Bangkoku ogromna. Z pewnością każdy znajdzie to, czego szuka. Od pięciogwiazdkowych hoteli z basenami na dachu, po naprawdę tanie hostele. W jakiej dzielnicy warto się zatrzymać? Jeżeli przyjeżdżasz do stolicy tylko na parę nocy i chcesz poczuć klimat i energię miasta, zatrzymaj się w okolicy ulicy Khao San. Dlaczego? To dobre miejsce wypadowe do zwiedzania innych zakątków Bangkoku. Poza tym, mnóstwo tu knajpek i możliwości popróbowania ulicznego jedzenia. Osobiście zatrzymaliśmy się przy pobliskiej ulicy, bardzo klimatycznej i dość cichej (Rambutrii) i nie żałujemy swojego wyboru :)

Transport
Do wyboru jest sporo możliwości: taksówki, tuk-tuki, transport rzeką, metro, autobusy. Interesują Was ceny?
Z lotniska do hotelu jechaliśmy busem ok 35 km i zapłaciliśmy po 100 batów na głowę (ok 10 zł). 

Zdecydowanie najbardziej przypadło nam do gustu przemieszczanie są wodą :) Tutaj również jest kilka możliwości - można kupić bilet na prom turystyczny (40 batów - 4 zł w jedną stronę) albo miejski (14 batów - 1,4). Zdecydowanie polecamy opcję nr 2, nie tylko ze względu na niższą cenę :) Istnieją także wodne taksówki, ale niestety nie orientujemy się w cenach.




Tuk tuki - Jesteście wykończeni ciągłym chodzeniem? Zgubiliście się w gąszczu podobnych do siebie ulic? Nie martwcie się! Tuk tuk zawsze Was znajdzie i dowiezie we wskazane miejsce :) Ceny oczywiście są różnorodne. Wszystko zależy od tego, jak dobrze się targujecie. Nasza rada - za nim wyruszycie zawsze ustalajcie ile zapłacicie. Nie dajcie się nabrać na zbywanie pod tytułem: "very cheap" :) My poruszaliśmy się tuk tukami za 140-160 batów (za dwie osoby), czyli około 14-16 złotych. 

W mieście kursuje także nadziemna kolejka (nie mieliśmy okazji z niej skorzystać) oraz metro. Za przejechanie dwóch stacji zapłaciliśmy około 1,90 pln na głowę. 

Co warto zobaczyć w Bangkoku?

Na pewno świątynie. Jest ich sporo i naprawdę robią wrażenie! Najbardziej polecamy Wat Pho - Świątynie Odpoczywającego Buddy. Cały kompleks jest naprawdę piękny i warty zobaczenia! Wstęp kosztuje 100 batów (około 10 zł za osobę). Gratis dostajemy wodę mineralną (która w panującym tutaj klimacie, jest przemiłą niespodzianką). 

wat arun, jak zwiedzać świątynie w bangkoku

wat arun, wielki pałac królewski, tajlandia

Kolejna na naszej liście jest Świątynia Arun, która znajduję się przy zachodnim brzegu rzeki Meanam. Niestety - w trakcie naszych odwiedzin świątynia pokryta jest rusztowaniami, co nieco psuje finalny efekt. Jednak i tak robi na nas spore wrażenie. Wstęp to zaledwie 50 batów od osoby (czyli około 5 zł), chyba ze względu na przeprowadzany remont.

Chinatown
Mam wrażenie, że to najbardziej zatłoczona dzielnica, jaką dane mi było odwiedzić. Co drugi sklep sprzedaje wyroby jubilerskie. Oprócz biżuterii można tu dostać wszystko, w bardzo atrakcyjnych cenach. Nas najbardziej interesuje jedzenie :) I wierzcie mi - jest nie tylko pyszne, ale również bardzo tanie (ale o tym zaraz). Po ulicy nie sposób się przemieszczać, bo tak jak wspomniałam wcześniej - nikt nie zahamuje na twój widok. Po chodnikach, też nie jest łatwo - ponieważ to na nich kwitnie handel i rozstawiane są mini bary z krzesełkami i stolikami. Jestem ciekawa, jak to wszystko wygląda w weekend, bo właśnie wówczas do dzielnicy przybywa najwięcej spragnionych dobrego chińskiego jedzenia turystów.


Targi 
Naprawdę robią wrażenie! Są wielkie, głośne i brudne (Bangkok w miniaturze). Gdy idziemy między stoiskami pełnymi owoców i warzyw rozpoznajemy może 20% produktów. Reszta to dla nas wielka zagdaka. Pięknie prezentuje się targ kwiatowy, gdzie Panie tworzą misterne ozdoby, które potem zdobią promy, autobusy oraz świątynie.







Co nas rozczarowało? Wielki Pałac Królewski - wszędzie słyszeliśmy, że trzeba go zobaczyć. Niestety, zupełnie nie zrobił na nas wrażenia. Przy wymienionych wcześniej świątyniach, zupełnie nie zapada w pamięć. Natomiast jest znacznie droższy - 500 batów/ głowę, czyli około 50 zł za wejście.

O czym należy pamiętaj odwiedzając świątynie? Przede wszystkim o stosownym stroju - nogi i ramiona powinny być osłonięte. Jeżeli jednak zapomnicie o odpowiedniej koszulce lub długich spodniach - nie martwcie się. Możecie się w pełni odziać na okolicznych straganach (po około 10 zł/sztuka). Odzież dostaniecie też za darmo na miejscu. Jeżeli w Wat Pho, Pan Taj uzna, że jesteście niewłaściwe ubrani, pożyczy Wam długi płaszcz, natomiast w Wielkim Pałacu Królewskim, będziecie musieli wypożyczyć odpowiednią odzież (tutaj nie wystarczy okutać się w chustę, wymagania jest koszula lub t-shirt), którą otrzymacie po wpłaceniu 200 batów (które wrócą do Was gdy oddacie ubrania). Do świątyń wchodzi się zawsze na boso!

Jedzenie
O nim bez wątpienia można pisać bez końca :) Kuchnia azjatycka jest zupełnie inna od tej, którą tak dobrze znam. Napiszę więc krótko, że warto kosztować nowych, zupełnie obcych smaków. Nie ma sensu bać się jedzenia na ulicy, bo to ono zwykle okazuje się najsmaczniejsze! Wszystko jest świeże i naprawdę pyszne. Nie zaliczyliśmy żadnych problemów żołądkowych a w zasadzie żywiliśmy się głównie przy drodze :) Czekają na Was pyszne zakąski na patykach, egzotyczne owoce, świeżo wyciskane soki, kokosowe lody z polewami (podawane w łupince kokosa), robaki (przyznaje, że te nas póki co nie skusiły :) oraz najbardziej znane tajskie dania, takie jak pad thai (najbardziej popularna  wersja to noodle z krewetkami i warzywami), curry i owoce morza. Jak wyglądają ceny? Zachęcająco ;) Mięso na patyku kosztuje zwykle 10 batów (około 1 zł), soki różnie (tajowie lubią się targować), ale zwykle około 5 zł za butelkę. Pyszne danie w chinatown na ulicy - 4 zł/talerz. Zdarzyło się nam również odwiedzić malutką knajpę (Joy Luck Club), gdzie zjedliśmy sajgonki, pad thaia, kurczaka z orzechami nerkowca i ryżem oraz smażonego banana z czekoladą + wypiliśmy piwo i herbatkę imbirową i zapłaciliśmy 54 złote.












Te dwa talerze pełne jedzenia, to właśnie nasz obiad zjedzony na chodniku w Chinatown. U góry smażone muszle, na dole pyszny Pad Thai z krewetkami. Cena - 4 zł/talerz!

  Zupa z ciecierzycą w indyjskiej dzielnicy

Jeżeli jesteście ciekawi tajskich masaży, chcecie się dowiedzieć jak mieszkańcy odnoszą się do turystów, czy kupicie alkohol o 13 po południu oraz czy pora deszczowa to dobry czas, by tu przyjechać, kliknijcie tutaj!

Pozdrawiam z upalnego Koh Samui! 
Ania

3 komentarze

TOP