Pani Króliczek: Tajlandia/ Bangkok/ Masaże, alkohol, pora deszczowa/ część 2/ 95
niedziela, 18 września 2016

Tajlandia/ Bangkok/ Masaże, alkohol, pora deszczowa/ część 2/ 95

pora deszczowa w tajlandii

Planujecie wakacje w Tajlandii i przed przylotem chcecie poznać kilka ciekawostek dotyczących tego miejsca? Jeżeli chcecie dowiedzieć się, co warto jeść w Bangkoku i jak się poruszać po tym wielkim i głośnym mieście, zajrzyjcie tutaj. Dziś, zapraszam Was na wpis dotyczący salonów masażu, alkoholu oraz pory deszczowej!



Masaże
Salony masażu są wszędzie. W turystycznych dzielnicach - jeden obok drugiego. Najpopularniejszy jest masaż stóp oraz masaż tajski. Ceny - godzinny masaż to około 25-35 zł. Najtaniej jest oczywiście w Chinatown. My za godzinny masaż ramion, rąk i głowy zapłaciliśmy 20 zł od osoby. Atmosfera - niepowtarzalna :) Buty ściągamy przed wejściem, w środku klima odkręcona na maksa (jakieś 16 stopni), porozumiewamy się na migi. W tle Elvis Presley. Po skończonym masażu (bardzo długim i bardzo przyjemnym) dostajemy rozgrzewającą chińską herbatkę (ekstremalnie ostrą) :)

Alkohol 
Przede wszystkim w porównaniu do cen jedzenia, jest dość z drogi. Drinki to koszt około 12-16 zł. Popularne jest tutaj serwowanie mojito w wiaderku (takim zwykłym, plastikowym, jak z piaskownicy). Koszt około 25-35 zł. Piwo jest tańsze, najpopularniejsze to Chang, Singha i Tiger. W knajpie kosztują ok 10 zł. Alkohol dostaniecie oczywiście także w sklepach (najpopularniejszy w Bangkoku jest chyba 7-eleven i Tesco Lotus) ale....wszelkie napoje procentowe dostępne są  od 10 do 14 oraz od 17 do 21 :) W sklepach jest oczywiście taniej, piwo kosztuje średnio 6 zł (duże) i 4 zł (małe). Wino jest mało popularne, w sklepie dostępne za około 30 zł.



Slumsy i dzielnica Silon 
To naprawdę niesamowite, jak przenika się krajobraz w Bangkoku. Wiele razy zapędziliśmy się w małe, ciemne uliczki, które dość dobitnie pokazały nam, jak żyje wielu mieszkańców stolicy. Slumsy można także obserwować przepływając przez rzekę Menam, która sama w sobie jest okropnie zanieczyszczona i pływa w niej absolutnie wszystko (włącznie z mieszkańcami, zwłaszcza dzieci mają sporo radości). W ostatni dzień wybraliśmy się również do dzielnicy Silon, która jest całkiem inna od części miasta w której spaliśmy. Mnóstwo tu ogromnych, pięciogwiazdkowych hoteli, galerii handlowych i drogich restauracji. Nie żałujemy, że zabrnęliśmy w to miejsce, bo już wiemy, że nigdy więcej nie odwiedzimy tej dzielnicy Bangkoku. 







Pora deszczowa
Gdy przygotowywaliśmy się do naszej podróży, codziennie nerwowo sprawdzałam prognozy pogody. Każda wyglądała złowieszczo...Wyobrażałam sobie niebo zasnute ciężkimi chmurami i niekończące się opady. W okolicach Bangkoku pora deszczowa trwa od maja do października. W stolicy Tajlandii byliśmy 4 dni. W pierwszy nie padało w ogóle. W kolejnych dniach pojawiał się deszcz (pada głównie w nocy). Pamiętam, że ostatniego dnia czekałam na niego z niecierpliwością, bo dość miałam upału :) W ciągu dnia, zwykle już popołudniu, koło 16 (w Bangkoku we wrześniu o 18.30 jest już ciemno), zrywał się mocny wiatr. Po miejscowych od razu widać, że nadciąga deszcz, bo szybko i żwawo chowają swoje budki. Potem zaczyna się intensywna ulewa, która trwa od 15 minut do godziny. Przynosi przyjemne orzeźwienie :) Zdradzę Wam, że teraz jesteśmy na Ko Samui i tutaj deszczu nie widziałam od czterech dni...tylko słońce i błękitne niebo!

Tajowie
Przede wszystkim są niezwykle uprzejmi i uśmiechnięci. Miło iść ulicą i widzieć tyle zadowolonych twarzy. Wszędzie - w sklepach, na dworcu, w knajpach, Tajowie byli dla nas bardzo serdeczni. Lubią się co prawda targować i bywają męczący gdy ciągle proponują Ci przejażdżkę tuk tukiem lub garnitur od Armaniego, ale robią to w tak miły sposób, że trudno się na nich złościć. Spotkały nas natomiast dwie dziwaczne sytuacje, na które byliśmy przygotowani bo gdzieś o nich przeczytaliśmy. Jeżeli idziesz zobaczyć jakąś świątynie, a Taj, którego mijasz mówi ci, żebyś tam nie szedł bo a. jest zamknięte, b. wstęp tylko dla lokalsów z powodu modlitw to właśnie próbuje cię naciągnąć. Chodzi o to żeby zawieźć cię w inne miejsce i na tobie zarobić :) Bangkok jest także pełny obrazów przedstawiających parę królewską (głównie królową). Należy pamiętać, by żadnym gestem lub słowem nie obrazić królewskiej rodziny (zniewaga grozi więzieniem). 


Pozdrawiam,
Ania 

1 komentarz

  1. Zdecydowawnie w Tajlandii najlepsze są masaże. Ten kraj posiada bogatą tradycję masażu....wspaniałą tradycję. Szkoda, że w naszym kraju takiej nie ma. :((

    OdpowiedzUsuń

TOP