Pani Króliczek: 15 dni do ślubu - nienormalna panna młoda/ 79
czwartek, 28 lipca 2016

15 dni do ślubu - nienormalna panna młoda/ 79


Tego wpisu nie było w planach.



Przygotowania ślubne pochłonęły mnie całkowicie. Zostało już tak niewiele czasu, a tak wiele wciąż jest do zrobienia. Suknia ślubna od krawcowej odebrana. Niestety - za mocno skrócona i co znacznie gorsze - nagle nie potrafię podnieść w niej rąk! Czyżby nici z tańczenia na własnym weselu?! Taki scenariusz nie wchodzi w grę! Zaczynam żałować, że nie wydałam lekką ręką kilku tysięcy na nową sukienkę ślubną, tylko zdecydowałam się na używaną. Czyżby to kara za sknerstwo? Zdecydowanie zbyt surowa! Pora więc, na poszukiwanie krawcowej, która podejmie się niemożliwego i nowych butów na znacznie niższym obcasie...a czas leci! 

Ciągłe opóźnienia, spotkania, dopracowywanie szczegółów....bieganie, odchudzanie, a do tego masa zleceń do zrealizowania! Siedzę do późna przed komputerem i piszę, a w nocy rozmyślam co jeszcze jest do zrobienia. Leczę popękane kąciki ust (dr google mówi, że to od stresu - chyba się rozpadnę, zanim oficjalnie zostanę Panią Króliczek). Coś musi przez to szaleństwo ucierpieć i postanowiłam - będzie to blog. Będę się odzywać, ale troszkę rzadziej. Jak długo to potrwa? Mam nadzieje, że parę dni...

A potem zasypie Was samymi fajnymi notkami! ;-)
Także, trzymajcie za mnie kciuki, żeby stres nieco odpuścił i żeby krawcowa uratowała kieckę ;-)

Ps. Za to miałam najlepszy panieński na świecie! Dzięki dziewuszki :*

19 komentarzy

  1. Oj tak, sukienka ślubna to moja ślubna porażka. Ja kupiłam z salonu (ale nie za kilka tys zł) a potem i tak żałowałam. Powiem szczerze, że gdybym dzisiaj miała brac ślub... kupiłabym zwykłą sukienkę z sieciówki za 100. Serio. Też byłoby pieknie. A wg nie wydawanie takich kwot na sukienkę, która posłuży na 1 dzień naprawde nie ma sensu. Ale chyba jestem jedną z niewielu panien mlodych, która tak twierdzi... ;)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Wiesz, że nawet chwilę myślałam o sukience z sieciówki? ;-) Też przerażają mnie te kwoty za kieckę na jedną noc...Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  2. Dorosłe, rozsądne osoby, zwłaszcza te, które mają już ze swoim partnerem jakieś lokum (może być i wynajmowane) wiedzą, że nie ma sensu pchać 5 tyś zł w kieckę, byle tylko pokazać się (komu?) --lepiej kupić/pożyczyć coś w rozsądnej cenie, a zaoszczędzone pieniądze wydać np. na jakieś meble czy fikuśne sprzęty do własnego domu. Nawet jeśli mają bogatego papę -sponsora.
    Ale do tego trzeba dorosnąć. Trzymam kciuki za zręczną krawcową i Twój Piękny Dzień! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Sama prawda :) Krawcowa okazała się zręczna, a dzień piękny, także serdecznie dziękuje za trzymanie kciuków :)

      Usuń
  3. Jaką kupić sukienkę, widzę że różne są opinie na ten temat.Ja wychodziłam za mąż w latach 80,a w moim mieście były tylko dwa salony i w nich trzy fasony, niestety dla mnie za krótkie.Jak na tamte lata normalnie chyba byłam za wysoka(168cm), po latach stwierdziłam, że poszłam na łatwiznę, bo można było uszyć, a nie kupić gotową i teraz jak patrzę na zdjęcia to śmiech mnie ogarnia jak wtedy wyglądałam. Teraz za mąż wychodzi moja córka, wybrała z salonu trochę pomęczyła mamę i świadkową, ale wybrała chyba idealną. Życzę powodzenia Iwona J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że sukienka idealna! :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Moja siostra kupiła na swój ślub sukienkę za kilka tysięcy złoty, ale miały duży problem, by wpłacać kolejne zaliczki, bo po prostu miała za mały budżet, więc myślę, że "sknerstwo" czasem jest lepsze i bezpieczniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj...to rzeczywiście, siostra poszalała! :D Mam nadzieję, że sukienka za to była piękna a panna młoda szczęśliwa ;)

      Usuń
  5. Jestem pewna, że wszystko się ułoży. Sukienka przy niższych butach będzie bardzo dobrze wyglądać, a krawcowa poprawi resztę. My zabiegane i zestresowane panny młode musimy się trzymać razem :) także przesyłam ci dużo pozytywnej energii i do przodu :D pozdrawiam J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Dzięki wielkie! Krawcowa uratowała kieckę a i buty niższe się znalazły :) Pozdrawiam Cię ciepło :)

      Usuń
  6. 3mam kciuki za panią Króliczek, i przede wszystkim, żeby stres odpuścił, żeby go zastąpiły same spontaniczne wybuchy radości :)
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były same spontaniczne wybuchy radości! Dzięki Pastelowa Kropko ;) :*

      Usuń
  7. Ten ślub to jednak nie dla mnie. Za dużo stresu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, też tak myślałam, ale w sumie warto się było po stresować ;) serio! (piszę to laska, która całe życie myślała, że nigdy nie wyjdzie za mąż ;))

      Usuń
  8. Oj niestety zawsze są jakieś niepowodzenia. Ale ważne by w dniu wesela zając się zabawą, a nie porażkami organizacji. Czytałaś u mnie post: http://domowo158.blogspot.co.uk/2016/07/wyjatkowe-porady-na-organizowanie.html
    Może pomoże Ci zadbać o inne drobiazgi. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Pomogło ;) Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  9. ...Hej ...Nasz ślub był 14 lat temu (jak wczoraj) ciąża - krawcowa dała dużyyyy zapas w razie ,gdybym za bardzo przytyła i do ostatniej przymiarki wręcz luzy były a to było tydzień przed .....odbiór tej wymarzonej był w Czwartek a ślub rzecz jasna w Sobotę....Pani była wielce zdziwiona , że mierzyć chce !! Bo w Czwartki maja tylko wydanie gotowych CACUSZEK ....ale ja w zaparte będę mierzyć i o zgrozo !! MAŁA!! cycki duże w brzuchu ciśnie, rąk nie mogę podnieść.....Masakra jakaś .... Dobrze , że po odbiór o samej 10 rano pojechałam .....zapas popuściła ile mogła ...RATOWAŁA mnie z opresji....ale na nic , za mało było zapasu :( bo w szwach na pewno by puściła....Wiec było szycie całej KIECKI do późnych godzin nocnych , MIAŁAM DOŚĆ tego salonu tyle godzin .....ale w Sobotę poszłam zadowolona i szczęśliwa ....dziś twierdzę , że nawet była ładniejsza niż szybciej...i szyta na HURA
    KRAWCOWA ROKU 2002 pokłony dla niej
    ....do dziś to pamięta bo miałam okazje rozmawiać z nią jak koleżanka KIECKĘ wybierała :)

    krynia9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jejku, to miałaś przygodę! Dobrze, że wszystko tak się pozytywnie skończyło :)) i że bylaś taka uparta i przymierzyłaś suknie! Ja bym chyba zawału dostała, gdybym była na Twoim miejscu ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Ja powoli myślałam że tam urodze z tego wszystkiego :)
    Teraz po 14 latach to śmiać mi się chcę .....Pogodę mieliśmy jak na zamówienie prawdziwe LATO :)
    ......A i w ostatniej chwili podjęliśmy decyzję IDZIEMY z BUTA ......przez 2 osiedla i całe nasze miasteczko z orkiestrą z gośćmi. .....mam wspaniałe wspomnienia.....A i na Nasze życie jest gorące jak tamten dzień. .......24.08.2002.......superrrrrr .
    życzę dużo MIŁOŚCI

    krynia9

    OdpowiedzUsuń

TOP