Pani Króliczek: Jak się przeprowadzić i nie zwariować? poradnik /39
wtorek, 19 kwietnia 2016

Jak się przeprowadzić i nie zwariować? poradnik /39



Mam za sobą kilka przeprowadzek. Każda z nich zostawiła swój ślad w mojej pamięci i umocniła w przekonaniu, że nienawidzę przeprowadzek! Cały ten proces kojarzy mi się głównie z toną gratów wrzucanych pośpiesznie do kartonów lub worków na śmieci (!). Przenoszonych z jednego do drugiego mieszkania. Mnóstwo dźwigania. Pakowanie - rozpakowywanie. Podsumowując - koszmar. Jak się pewnie domyślacie, za chwilę czeka mnie kolejna taka "przyjemność". Jednak euforia związana z opuszczeniem ciasnego pokoju u teściów i przeniesieniem się do wymarzonego M3, całkowicie przysłania mi widmo, nieuniknionej przeprowadzki. Dziś jednak uzmysłowiłam sobie, że za niedługo będę musiała jakoś przez to piekło przebrnąć. Tym razem postanowiłam opracować krótką, ale (mam nadzieję) skuteczną strategię. Zapraszam do czytania!


1. Wyrzucaj wszystko co zbędne!
Zawsze wydaje mi się, że mam mało rzeczy. Każda przeprowadzka skutecznie rewiduje mój pogląd na ten temat. :) Jestem graciarą! Mam w domu mnóstwo nienoszonych ubrań, nieużywanych kosmetyków, których żal mi wyrzucić i innych tego typu pierdół. Też tak wszystko chomikujecie? :) Przeprowadzka to doskonały czas, żeby wyrzucić/ oddać część rzeczy. Także mam silne postanowienie - nie będę zagracać nowego mieszkania :)

2. Koniec worków na śmieci!
Oficjalnie przed Wami przyrzekam, że to będzie pierwsza przeprowadzka,w trakcie której nie użyje worków na śmieci! :) Co to w ogóle za pomysł, żeby się do nich pakować?! Worki się do tego zupełnie nie nadają! Po 1. Przemieszczając się z masą worów na śmieci czuje się jak osiedlowy Pan menel. Po 2. Worki, nie raz, nie dwa, pękły, gdy taszczyłam w nich swoje skarby... Pewnie się domyślacie, że nieprzyjemnie było zbierać prywatne rzeczy z chodnika?!  Przerzucam się na kartony, które...

3. Opisuje! 
Tak - to znacząco ułatwia życie! A ja przecież umiem pisać. Nie wiem, czemu do tej pory tak się przed tym wzbraniałam!

4. Nie będę zosią samosią
Nigdy nie zatrudniłam firmy przeprowadzkowej. Wiem, że to wygodne wyjście, które na pewno jest godne polecenia. Mój budżet jednak, aktualnie  poci się i głośno sapie, dlatego ponownie nie skorzystam z tego rodzaju usług. Może kolejnym razem, pozwolę sobie na ten ekskluzywny (w moim mniemaniu;)) wydatek. Ale za to wiem, że nie będziemy we dwójkę taszczyć całego naszego dobytku. Od czego mamy przyjaciół ? ;) Będzie od razu okazja, by usiąść wspólnie w nowym mieszkaniu i zrobić pierwszą nieoficjalną parapetówkę!

www.wolnyrower.com.p

Cztery punkty, to niewiele prawda? Może tym razem  uda mi się przebrnąć przez ten horror bez fizycznego i emocjonalnego wyczerpania :) A może macie dla mnie jakieś inne rady? Chętnie skorzystam! :D

Nie wiece dlaczego i dokąd się przeprowadzam? Zajrzyjcie tutaj  i tutaj :)
Pozdrawiam!
Ania

6 komentarzy

  1. ooo tak, dla mnie przeprowadzka to również koszmar! O ile pakowanie jakoś idzie,o tyle rozpakowywanie, rozmyślanie, co gdzie itd, to już jest masakra...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, cieszę się, że ktoś ma podobny stosunek do przeprowadzek - horror i koszmar razem, to mało :D pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Aniu ja też przeprowadzałam sie kilkakrotnie, ostatnio zmienialismy z męzem dom / a mąż kolekcjoner od 50 lat - radia, gramofony, tuby, patefony i ....ech.../
    ale u mnie zprawdziły sie worki ale te duże bardzo mocne, tam ładowałam wszystkie ubrania, posciele, itd... łatwiej było to i upchac w aucie i przenieść....do mebli był wynajety samochód....
    nie wiem ale u mnie worki sie sprawdziły, no ale po drodze tak jak ty wyrzuciłam masę niepotrzebnych przydasi :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! To musiałaś mieć niezłą przeprawę - mąż kolekcjoner :D Worki pewnie pełne po brzegi :) Wiesz co, ja nie kupiłam żadnych specjalnych - z lenistwa pakowałam wszystko jak leci, do tych, które akurat były w mieszkaniu ;) sama jestem sobie wina! wiem o tym ;) pozdrawiam ciepło, miło,że się ponownie odezwałaś :)

      Usuń
  3. Przeprowadzałam się kilkakrotnie i nienawidzę tego robić:(( Jednak i u mnie niedługo przeprowadzka, moje najstarsze dziecko wyprowadzi się do własnego M.
    Pozdrawiam cieplutko:)
    PS. Rady bardzo dobre, zamierzam skorzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, wyprowadzka dziecka to chyba ogólnie stresujący moment! trzymam kciuki, żeby było bezboleśnie :) pozdrawiam ciepło!:)

      Usuń

TOP