Pani Króliczek: Ślubne rozmyślania z przymrużeniem oka/ 17
środa, 9 marca 2016

Ślubne rozmyślania z przymrużeniem oka/ 17




cj johnson // www.cjjohnson.tv // free under CC0 1.0 // download



W życiu każdej kobiety przychodzi taki moment, kiedy uzmysławia sobie, że jej tyłek jest nieco za duży, brzuch zbyt wydęty a cycki za małe*.   

Dopadł i mnie.



Perspektywa tłumów ludzi, wpatrujących się we mnie jak cielę w malowane wrota pewnie nie jest tu bez znaczenia. Pamiętam, jak z rozbawieniem obserwowałam koleżanki, które już od zaręczyn zaczynały długotrwały proces zasuszania swojej osoby. Na wieczornych spotkaniach w ciszy delektowały się wodą z cytryną lub zieloną herbatą, starając się głodnym okiem przypadkiem nie zerknąć na resztę towarzyszy, radośnie dzierżących kufle piwa i wcinających tosty na zmianę z domowym ciastem. Dodam, że wszystkie były CHUDE. Filigranowe dziewczęta, którym niejedna (ja na pewno!) zazdrościła figury i proporcji. Myślałam, że się im znudzi ta cała dieta i trochę odpuszczą - nic bardziej mylnego. Chyba nic tak nie napędza kobiety, jak perspektywa własnego ślubu. Biała suknia i ten wymarzony dzień są największą motywacją dla wszystkich pań.

Trochę tym wszystkim koleżankom dokuczałam, patrząc jak maszerują na trening, zamiast z nami do kina. Jak wcinają sałatę z sałatą oblaną sałatą (może było tam coś jeszcze, jednak ginęło w gąszczu zieleności) kiedy ja ładowałam pazernie do buzi kolejny kawałek pizzy. Ich twarze stawały się coraz smuklejsze, kości policzkowe wyraźniejsze a one dumnie mówiły, że skoro schudły tyle i tyle to znaczy że miały z czego. W sumie, może to i prawda.

I co? I teraz ja jestem tą szaloną przyszłą panną młodą, która wie, że musi stracić nadprogramowe sadło. I biegam na siłownie trzy razy w tygodniu, katując zbyt obszerne ciało na bieżni i dźwigając żelastwo. Wszystko z próżności i głębokiego przekonania, że to jest TEN dzień, kiedy jak to się ładnie mówi - powinnam być najlepszą wersją siebie.

Czy będzie jakiś morał całej tej historii? Tylko jeden - przepraszam dziewczyny! Za rozbawiony wzrok na widok Waszego śmiesznego jedzenia, za krytyczne oko, gdy pokazywałyście mi fałdki do zrzucenia, które cudownie dematerializowały się, gdy tylko poczuły na sobie mój wzrok. Dziś wiem, że nie były one wytworem Waszej głodnej wyobraźni.
Wybaczcie. Nie znałam życia.

*skreślamy to, co możemy zmienić tylko za pomocą milionów monet i ostrego narzędzia.




Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Młode ;)
Ania

1 komentarz

  1. witam, to znowu ja- Benia,
    Biała suknia i ten wymarzony dzien... piekny dzien :)
    zycie ma szczegolne chwile, zrob je niezapomniane ale tez pomysl Aniu, ze to tylko jeden dzien a przed toba cale zycie i sa wazniejsze w nim rzeczy " nie wystarczy pokochac, trzeba jeszcze umiec wziasc te milosc w rece i przeniesc ja przez cale zycie" (Galczynski) to pielegnuj i tego ci zycze z calego serducha <3 chwytaj dzien bo wczoraj juz nie ma a jutra moze nie byc...



    OdpowiedzUsuń

TOP